http://www.przesladowania.ecom.net.pl/
Przesladowania

     Wojna umysłów? Wojna o dusze?
     czyli...... walka na słowa w Sieci...

              Zauważyłam, że ostatnio robi się coraz więcej zamieszania w sferze "walki w internecie". Przestawiciele pewnej wielce "uduchowionej" grupy ludzi, robią niezły zamęt na wielu forach i serwerach, a jak im ktoś podpadnie, to zaraz nazywają go - z nazwiska, a jakże - pedofilem, dzieciojebcą (cóż za "śliczne" słowo! Trzeba mieć  prawdziwie czystą i nieskalaną duszyczkę, żeby je wymyśleć i powszechnie stosować...) itp. Oto żywy przykład (http://groups.yahoo.com/group/sekty-pl/message/482 .(Gwoli wyjaśnienia - to nie jest bynajmniej tekst, który pochwalam. Wręcz przeciwnie!!! To tylko przyklad, jak działają ci ludzie, przed którymi ja sama pragnę się obronić!!! To nie moja strona obraża innych, ale tamta! (jak i mnóstwo innych, napisanych i rozpowszechnianych przez tą grupę osób) To oni oczerniają ludzi, ja tylko chcę to tu pokazać) 
             Chodzi tu o to, że pan Marek Miller napisał i wydał w 2007 r w wydawnictwie "Prószyński i S-ka" książkę pt. "Sekta made in Poland", w której, między innymi, opisał tą właśnie grupę. Od razu, zarówno autor, jak i całe wydawnictwo, zostali przez nich zaliczeni do "pedofili" i "zbrodniarzy"...

              Nie ma potrzeby podawania ich z nazwy, zainteresowani bardzo dobrze wiedzą o kogo chodzi...
A jeśli napiszę tu jak się nazywają, to znowu powiedzą, że "obrażam ich", "szkaluję mniejszość religijną", "nie szanuje uczuć religijnych", kogoś "prześladuję" ... itp.  I tak zresztą pewnie coś wymyślą, żeby usunąć ten artykuł i wszystkie pozostałe, które nie są im przychylne... W szafowaniu hasłami o "prawach człowieka", "wolności wyznania" i innych osiągnięciach współczesnej cywlizacji, które mają na celu poszanowanie ludzkiej osoby i godności, osiągneli istne mistrzostwo świata, wykorzystując je do swoich celów - zwalczania nieprzychylnych sobie ludzi i ich tekstów. Przy czym sami - publikują teksty z takimi inwektywami, oszczerstwami, pomówieniami, wulgaryzmami wobec "przeciwników", że czasami zastanawiam się JAK MOŻNA w tym wszystkim traktować ich jako grupę "religijną", czy "duchową"???


                   Część oskarżanych przez tą grupkę o "pedofilię" i podobne zbrodnie, w ogóle nie reaguje, bo i po co? Najczęściej jest to zbyt absurdalne. Parę osób, w tym i ja, postanowiły jednak coś napisać. Ja między innymi dlatego, że pomówienia wobec mnie były wyjątkowo ohydne, a posunięto się nie tylko do zamieszczenia mojego nazwiska i profesji, ale i opublikowania mojego zdjęcia, a nawet sfabrykowania fotomontażu. Nie jestem znaną osobą, raczej dopiero próbuję zaistnieć w internecie. Gdy ktoś po raz pierwszy zetknie się z moim nazwiskiem i przeczyta te świństwa.... No cóż....
                Jednak moja poprzednia stronka www.bozenarewald.ecom.net.pl zniknęła. Podobno kogoś obraziłam i dlatego. Ciekawe jak, jeśli nie wymieniałam ani jednego nazwiska? No cóż, założyłam nową, poprzedni artykuł przekopiowałam
                 Nie zabierałabym więcej głosu, bo naprawdę, mam co innego do roboty, niż użerać się z bandą oszołomów. Ale zauważyłam, że parę osób go czytało i powołuje się na tamtą stronkę. Może się jeszcze przyda?


Jak to się robi w internecie...


                    Nigdy nie zamierzałam „tłumaczyć się” z fałszywych zarzutów i oszczerstw, jakimi bywam obrzucana przez niezrównoważonych psychicznie i wrogo do mnie nastawionych ludzi. Trudno jednak tylko milczeć, gdy czyta się co rusz to nowe „sensacje” na swój temat... Nie jestem zresztą jedyną osobą, którą spotkał ten los i gdzieniegdzie w internecie można znaleźć teksty osób, które zostały potraktowane w sposób podobny do mnie
(://eioban.com/articles_53_Eioba-pl—Himawanti—Prema-Dharmin-Mohan.html; http://kajsza.blogspot.com/2009/05/jak-to-sie-robi-w-bractwie-zakonnym_11.htmlhttp://himawanti.wordpress.com/

                    W zasadzie bowiem nie ma innego sposobu, żeby się bronić przed metodami działania garstki nawiedzonych szaleńców, którzy – pod wieloma wymyślonymi imionami i nazwiskami - „zwalczają” w niewybredny sposób swoich wyimaginowanych „wrogów”. Nie chciałabym również zniżać się do ich poziomu i sama z kolei używać mnóstwa epitetów oraz tworzyć wulgarnych porównań w celu zohydzenia ich osób, w dodatku podawać bezprawnie ich nazwisk i umieszczać zdjęć, a nawet posuwać się do tworzenia fotomontaży... Takimi metodami bowiem działają członkowie tzw. Bractwa H. wraz z ich przywódcą. Nie tylko wobec mnie, ale wobec wszystkich osób, które uważają za swoich „wrogów” - czyli tych, którzy nie są ich fanatycznymi wyznawcami, a co gorsza – odważają się publicznie mówić o nich prawdę. U nich polityka personalna jest jednoznaczna i bardzo dobrze znana z historii - „kto nie z nami, ten przeciw nam!”

                    Miałam nieszczęście zetknąć się -naście lat temu z tzw. Mohanem czyli Ryszardem M.i jego organizacją. Ponieważ jednak dość szybko zorientowałam się co to za ludzie i co to za „duchowość”, zerwałam wszelkie kontakty. Niestety, przyszło mi później zeznawać w Sądzie przeciwko temu panu (tzw. „guru”), został on w wyniku tego skazany na karę kilkuletniego pozbawienia wolności. Wypowiedziałam się też publicznie negatywnie na temat Bractwa, jego przywódcy i tego, co sobą reprezentują. On i jego ludzie uznali mnie więc za „wroga”, czasowo nawet numer jeden. Obecnie, choć kilka dobrych lat już minęło, pan R.M. oraz jego „wyznawcy” nadal usiłują na mnie się mścić. A ponieważ ich główną metodą działania jest obrzucanie ludzi błotem (żeby nie powiedzieć dosadniej...), „dowiaduję się” raz po raz czegoś o sobie, wchodząc na rozmaite podejrzane strony i fora internetowe, których autorstwa nie będę udowadniać. Stoi za nimi pan Ryszard M. i jego wierni fani, niezależnie od tego jak te stronki są nazwane. Nie będę podawać ich adresów, bo nie zamierzam zachęcać do ich czytania. Choć może miałoby to sens, bo ich styl i treść, zaiste, świadczy wybitnie o ich autorach...

                      Dowiadywałam się mianowicie, że, bądź to handluję narkotykami, bądź też sama ich używam! Byłam też „terrorystką” czy „rozsyłałam wąglika do wojsk polskich w Iraku” (!!!!!????). Oplakatowali mi osiedle z informacją, iż jestem "islamską aktywistką". Pomawiali mnie też, że jestem "opłacana" przez jakieś bliżej nie określone ośrodki, a poza tym przez Kościół Katolicki, a zwłaszcza Zakon Dominikanów. (Zawsze żałowałam, ze to nie jest prawda! Jakoś nikt mi nie chce płacić za mówienie prawdy o tej grupie. A co gorsza - moje teksty podobno naruszają "ich prawa" i trzeba je usuwać!)
                    A już najsmakowitsze i najbardziej ohydne oszczerstwa dotyczyły oczywiście sfery seksu czy życia prywatnego. Byłam między innymi nazywana "dominikańską dziwką" (i to publicznie, o co wniosłam oskarżenie)  Wiadomo – jak kobietę chce się obrazić – trzeba nazwać ją „dziwką” (albo i dosadniej), „wyrodną matką”, a ostatnio bywałam oskarżana zarówno o bycia lesbijką jak i pedofilką (???!!!). Włos się jeży i zastanawiam się kiedy ja bym z tym wszystkim w jednym życiu zdążyła!?:::))). Ponieważ od dłuższego czasu zajmuję się behawiorystyką, terapią zachowania zwierząt domowych, a także szkoleniem psów – wielce uduchowieni członkowie Bractwa wykombinowali, że na pewno jestem „zoofilką” (??????), spreparowali specjalną stronkę internetową (podszywając się zresztą pod inną osobę, która niejako ma być jej "autorem"), opierając się na mojej dorzucili kilka wstrętnych tekstów i podtekstów seksualnych, no i świństwo gotowe.... Aha, jeszcze usiłują stworzyć fałszywe wrażenie, że moja działalność ma coś wspólnego z nimi, że jakoby jestem ich „filią”... Kompletna bzdura....!

                     Drodzy Państwo, którzy być może trafiliście na moje nazwisko, bądź nawet zdjęcie na jakiejś innej stronie niż moja tj. www.happypupil.ecom.net.pl. Być może jest to oczywiste, ale na wszelki wypadek, gdyby komuś przyszło do głowy, że jest w tym wszystkim, co tam wypisują być może „odrobina prawdy” - uroczyście oświadczam i zapewniam - NIE MA!!! Wszelkie tzw. „informacje” na mój temat tam podawane są z gruntu FAŁSZYSZWE, NIEPRAWDZIWE i spreparowane z chęci zemsty na mnie, przez dziwnych, a zapewne chorych umysłowo ludzi, o których poziomie i wiarygodności świadczyć może już sam ich sposób wyrażania się. Polecam artykuły na temat zarówno Ryszarda M., jak i jego Bractwa, których adresy zamieszczam poniżej. I dodam jeszcze, że ludzie ci oczerniają nie tylko mnie, ale wiele innych osób, które im się „naraziły” (czyli ich nie popierają). Ponieważ ostatnimi laty sporo się mówi o pedofilii – wszyscy „wrogowie bractwa” są przez nich nazywanie pedofilami, za pomocą określeń, których nie chcę tu używać, bo są zbyt wulgarne. Jakiś czas temu, w czasach powszechnej obawy przed Al Qaidą i terroryzmem – swoich „przeciwników” oskarżali o terroryzm i przynależność do tajnych organizacji wywrotowych, antyrządowych i promuzułmańskich. Sami muzułmanie w Polsce zresztą wypierają się wszelkich związków z Ryszardem M. i jego ludźmi!    (http://www.psychomanipulacja.pl/akt/148.htm)

                     Wśród oskarżanych o terroryzm, pedofilię i inne „zbrodnie przeciwko „guru” bywali zarówno przedstawiciela prawa, którzy uczestniczyli w procesach „guru” jak i reprezentanci Kościoła Katolickiego, którego oni wyjątkowo nie znoszą i wypisują na jego temat takie rzeczy, że antykatolicka propaganda Świadków Jehowy czy też pana Romana Kotlińskiego, czasopisma „Fakty i Mity” i partii „Racja” albo i sławetnego urbanowskiego „Nie” - to przy tym pestka, „lajcik” jakby można rzec w nowoczesnym duchu.

                     Tak czy inaczej, nie jest miło czytywać różne plugastwa skojarzone ze swoją osobą, mimo tego, że są kompletnie wyssane z palca. Nikogo innego też do tego nie zachęcam, jak również ostrzegam przed jakimkolwiek kontaktem z członkami „bractwa” oraz jego - pożal się Boże - „guru” oraz dawaniem wiary czemukolwiek co oni głoszą czy twierdzą.

 Polecane stronki i artykuły nawiązujące do Bractwa i jego działalności:

http://www.psychomanipulacja.pl/art/jak-to-fakty-i-mity-z-bractwem-himawanti.htm
http://himawanti.wordpress.com/
http://info.wiadomosci.gazeta.pl/szukaj/wiadomosci/Dariusz+Pietrek
http://www.psychomanipulacja.pl/art/bractwo-zakonne-himavanti-podstawowe-informacje.htm
http://kajsza.blogspot.com/2009/05/jak-to-sie-robi-w-bractwie-zakonnym_11.html
http://www.szmrew.fora.pl/trzy-miotly,21/sekta-himavanti-uwaga,212.html
http://www.racjonalista.pl/index.php/s,11/t,5571
http://himawanti.blox.pl/2009/10/Jak-to-sie-robi-w-Bractwie-Zakonnym-Himawanti-cz.html
http://info.wiadomosci.gazeta.pl/szukaj/wiadomosci/zakonne+himawanti
http://superwizjer.onet.pl/1161972,archiwum.html
http://himawanti.cba.pl/?page_id=44
http://thexfiles.bnx.pl/readarticle.php?article_id=160
http://www.psychomanipulacja.pl/art/pogrozki-bractwa-himawanti.htm
http://www.psychomanipulacja.pl/art/bzh-bractwo-zakonne-hipokrytow.htm
http://www.psychomanipulacja.pl/art/himawanti-sie-msci.htm
http://www.psychomanipulacja.pl/art/inkwizycja-w-natarciu.htm
http://nowysacz.naszemiasto.pl/wydarzenia/11201.html
http://www.psychomanipulacja.pl/akt/197.htm
http://www.psychomanipulacja.pl/akt/201.htm
http://www.psychomanipulacja.pl/akt/155.htm
http://rozstaje.silverion.org/forum/viewtopic.php?t=508 


Jest tego z pewnościa więcej. Część z tych linków pewnie już nie działa, bo "Bracia" dzielnie walczą, aby  na ich temat było jak najmniej prawdziwych informacji w Sieci.  A ponieważ działają kolektywnie, mają sumarycznie więcej czasu, niż taka zabiegana jednostka jak ja. I tak calkiem sporo znalazłam. Podałabym też namiary na niektóre ich teksty, gdyż - zaiste - świadczą same o sobie, ale nie chcę im robić reklamy. Zainteresowani sami sobie znajdą.

Tym optymistycznym akcentem kończę i pozdrawiam wszystkich potencjalnych, zarówno życzliwych jak i mniej pozytywnie do mnie nastawionych czytelników.

Bożena Anna Rewald
kontakt: happypupil@op.pl

P.S. Chciałabym tylko dodać, że generalnie jestem osobą bardzo tolerancyjną, większość moich znajomych uważa, że ZA bardzo. Wcale a wcale nie pochwalam prześladowania mniejszości - ani religijnych, ani etnicznych. Co do pana Ryszarda i jego zwolenników - nie mnie ich oceniać pod kątem moralnym czy psychiatrycznym. Uważam jednak, że i mnie i innym osobom, które publicznie zelżyli - zrobili krzywdę, a ponadto - złamali prawo.
Owszem - potrafiłam napisać, że są "chorzy mysłowo", że to "oszołomy" itp. Ale tak naprawdę chodzi mi o ich SPOSÓB DZIAŁANIA, o to, CO ROBIĄ, jak prześladują innych, obrażają, podszywaja się pod cudze nazwiska czy ksywki internetowe.... a jednocześnie głoszą wielce duchowe hasła.... Taki sposób postępowania jest, według mnie, wielce obłudny i nie ma nic wspólnego z żadną duchowścią, ani chrześcijańską, ani jakąkolwiek inną.